Bieganie półmaratonem bez treningu to głupota. Bieganie półmaratonem bez treningu i podejrzanych trenerów kupionych przez Internet za 30 zł jest jeszcze głupsze.

ale ja to zrobiłem i to była jedna z najlepszych rzeczy, jakie kiedykolwiek zrobiłem.

chciałbym powiedzieć, że to nie było zamierzone, ale oczywiście postanowiłem nie trenować. W obliczu presji nowej pracy i zakupu pierwszego domu, byłem ciągle wyczerpany. Biegi, które wykonałem na początku „treningu” (kilka biegów na 5 km, jeden lub dwa biegania na 8 km) powoli zmalały do zera w miesiącach poprzedzających wyścig.

pamiętam, że w tygodniu przed imprezą robiłem kilka 5km przebiegów, jakby to mogło wynagrodzić miesiące zaniku mięśni, siedząc przy biurku osiem godzin dziennie. Moje buty sprawiły, że miałam tak silne pęcherze, że dzień przed wyścigiem musiałam kupić odpowiednie skarpetki do biegania.

więc dlaczego nadal to robię?

złudzenie

rzeczownik: fałszywe przekonanie lub opinia o sobie lub swojej sytuacji.

logicznie rzecz biorąc, wiedziałem, że Półmaraton (21,1 km) to w zasadzie tylko cztery kolejne biegi na 5 km. Bieg na 5 km nie jest trudny (dla mnie, choć zdaję sobie sprawę, że jest to uprzywilejowana perspektywa zdrowego, sprawnego człowieka). Nawet jeśli trudności wzrosną, pomyślałem, że trochę zwolnię.

desperacko pragnąłem poczucia własnej wartości.

potrzebowałem wygranej. Pośród całego stresu i presji, którą na siebie kładłam w pracy i w wysiłkach, aby kupić mój pierwszy dom, mój niepokój był wysoki od miesięcy. Każdej nocy mój nadpobudliwy mózg analizował każdą chwilę dnia, a bolesny strach przed porażką płynął w moich żyłach adrenaliną.

chciałem przebiec ten Półmaraton, aby udowodnić sobie, że jestem zdolny do sukcesu. W jakiś sposób straciłem z oczu pewność siebie i chciałem ją odzyskać.

zdecydowałem, że moim celem jest po prostu przebiegnięcie długości kursu. Bez zatrzymywania się. Żadnego chodzenia.

potrzebowałem tylko wejść do strefy i pobiegać.

było ciężko. Brak treningu sprawiał, że bolały mnie płuca przed nogami. A potem nie trwało długo, zanim moje nogi do nich dołączyły. Na dziesiątym kilometrze Uderzyłem w ścianę.

zacząłem robić matematykę w głowie, żeby zagłuszyć głos mówiący mi, żebym się poddał.

jeszcze jeden kilometr i jesteś w połowie drogi.

jesteś na 7 mil — zróbmy 10. 10 mil to dalej niż kiedykolwiek wcześniej.

skupiłem się na tłumach.

zostałem poproszony o zrobienie wywiadu wideo (podczas biegu) z organizacją charytatywną, na którą zbierałem pieniądze. Pewnie wyglądałam okropnie, ale zrobiłam to, żeby wyjść z mojej głowy.

krok po kroku, stawiając jedną stopę przed drugą, pokonałem tę ścianę.

potem poczułem się jak robot. Czułem, że mój mózg napełnia moje ciało czystą adrenaliną-moje nadnercza w końcu działały na moją korzyść. Żywiłem się energią tłumów, gdy przedzierałem się przez innych biegaczy szukających mojego partnera.

mijałem dziadków na 16 kilometrze. W dobrych intencjach, jakoś udało im się patrzeć w zupełnie przeciwnym kierunku, kiedy biegłem obok nich. Śmiałem się i krzyczałem, żeby zwrócić ich uwagę. Ich wsparcie znaczyło dla mnie cały świat.

mój chłopak też w ostatniej chwili postanowił wystartować. On (tak samo błędny jak ja w tym czasie) nigdy wcześniej nie biegał. W połowie jednej pięciokilometrowej trasy treningowej, którą razem próbowaliśmy, wrócił do domu, znudzony. Nie znosi biegania, ale brał udział w Wyzwaniu.

w końcu znalazłem go na 19 kilometrze. Obaj jesteśmy bardzo konkurencyjni; on przebiegł pierwsze 10 w mniej niż 50 minut, naciskając się, jakby jego życie zależało od tego. W końcu jego nogi nie wytrzymały i od tego czasu chodził i szukał mnie w stadzie innych biegaczy.

kiedy mnie zobaczył, prawie przebiegłam obok niego. Biegałem z nim wystarczająco długo, aby spróbować (obrzydliwego) wiśniowego żelu energetycznego, który dał mu przedstawiciel marki, a następnie odjechałem bez niego. Nie wyzdrowiał na tyle, by razem pobiegać ostatni odcinek, ale skończyliśmy w odstępie nieco ponad dwóch minut i dopingowanie go na mecie sprawiło, że poczułem się dumny z nas obu.

jak powiedziała Elle Woods: „endorfiny cię uszczęśliwiają.”

i półmaraton wart endorfin sprawia, że jesteś naprawdę, naprawdę szczęśliwy.

tak przebiegłem swój pierwszy w historii bieg, półmaraton, w 2 godziny i 14 minut. Żadnego treningu, żadnego planu i prawdziwej prędkości. Ale to było niesamowite.

ten Półmaraton odmienił moje życie

myślę, że każdy nowy biegacz bierze udział w wyścigu dystansowym mając nadzieję, że to zasadniczo zmieni ich życie. Doświadczeni biegacze prawdopodobnie przewracają oczami na sugestię. Ale ten Półmaraton naprawdę zmienił moje życie.

uświadomiło mi to moc mojego umysłu i przypomniało mi, jak skupić się na czymś pozytywnym, a nie na strachu i stresie, który pozwalałem mojemu mózgowi kultywować.

ciągle się denerwuję, stresuję i przesadzam. Ale od tego półmaratonu bieganie stało się narzędziem, które pomogło mi sobie z tym poradzić.

Haj — mieszanka serotoniny, oksytocyny, dopaminy i endorfin — nauczył mnie tego, co powinienem ścigać podczas treningów, nawet gdy pada deszcz i czujesz, że znowu złamałeś palce, uderzając je o chodnik. To było tego warte, ale musiałem się do tego zmusić.

pozostali biegacze, na horyzoncie i wracając do mety, zanim jeszcze dotarłem do połowy, nauczyli mnie, co jest możliwe. Zainspirowały mnie.

te lekcje to nie tylko bieganie.

nie polecam biegania półmaratonem bez treningu. Mam ogromne szczęście, że to doświadczenie mnie nie zraniło. Jeśli nie zrobiłeś tego wcześniej, polecam pchnięcie się do robienia wyścigu o tej długości (lub dłużej!).

po biegu tego półmaratonu poczułem, że mogę podbić wszystko, a to przełożyło się na wiele innych dziedzin mojego życia. Każdego dnia, że mam uruchomić od tego czasu, zrobiłem to z celem, nawet teraz, swędzenie dla mojego następnego wyścigu po COVID. Nadal nie jestem zbyt dobry w bieganiu, ale to sprawia, że czuję się żywy i kontroluję życie.

nawet w dni, kiedy nie chcę wstawać z ciepłego łóżka, żeby wyjść na zimno. Bo ten Półmaraton sprawił, że zakochałam się w bieganiu.

teraz bieganie sprawia, że czuję, że wszystko jest możliwe.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.